POMOCY! Moja matka jest chora psychicznie i to nie obelga a fakt. Nie jest zdiagnozowana. Żyjemy w sabacie od zawsze- moja matka, jej matka i ja. Mam 35 lat i całe ówczesne życie przeżyłam z nimi. O dzieciństwie nie będę się rozpisywać, bo nikt mnie nie bił, nikt nie pił ani nie gwałcił. NIKT CIĘ NIE KOCHA TAK JAK JA pochodzi z płyty Betania "Bliżej" (live), która została nagrana przez Diakonię Muzyczną Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym w Poni Gdy się kogoś kocha, drobne nieporozumienia nie mają znaczenie. Nie widzi się wad, a nawet gdy po pewnym czasie zacznie się je dostrzegać, to nie są one aż tak ważne. Natomiast, gdy nie kocha się drugiej osoby, każda pierdoła urasta do rangi dużego problemu. Irytuję mnie w nim rzeczy, które -co do zasady - nie są jakieś poważne. Masz niesamowitą zdolność radzenia sobie z moim gniewem i smutkiem. 17. Sprawiasz, że moje serce się uśmiecha. 18. Mówisz „Kocham cię” w najsłodszy sposób. 19. Nie jesteś zbyt dumny, by powiedzieć „przepraszam” i stawiasz mnie przed swoim ego. 20. Mamy głęboką więź, a nasza intymność jest niesamowicie silna. Nie daję już rady: emocjonalna pustka i nic więcej, cztery ściany domu, zero znajomych. Dla mnie własna egzystencja nie ma sensu - żadnego. Dodam, że niestety nie mam przyjaciół, jestem samotny, brzydki i strasznie sfrustrowany życiem. Żeby cokolwiek zrobić, muszę się zmusić do tego, wszystko przychodzi mi z trudnością. Te problemy zmieniały się razem z nami, razem dojrzewaliśmy, dorastaliśmy i w każdym z tych okresow byliśmy ze sobą bardzo blisko. Byliśmy przyjaciółmi. Po rozstaniu czuje, że nigdzie nie odnajde takiej głebi, że ta druga osoba nie będzie mi już tak bliska. Chciałabym z kimś być, ale nikt nie wzbudza we mnie takich emocji, chemii. Dlaczego nikt mnie nie kocha? "Dlatego ludzie muszą patrzeć na prawdziwych mężczyzn i znajdować w nich pozytywne cechy. W rezultacie będą mogli wypełnić swoje życie różnorodnością i znaleźć swoje przeznaczenie. Na pytanie "dlaczego nikt mnie nie kocha" przestało cię martwić, musisz postępować zgodnie z tymi wskazówkami: Dziewczyna Mnie Unika - Dlaczego Dziewczyna Mnie Ignoruje? 5 Tekstów, Jak Zabić Zainteresowanie Dziewczyny Zaproszeniem Na Spotkanie, 4.9 out of 5 based on 7 ratings Poszukiwano. https://www jak-zdobyc-dziewczyne pl/blog/dziewczyna-mnie-unika-dlaczego-dziewczyna-mnie-ignoruje-5-tekstow-jak-zabic-zainteresowanie/ Podobne wpisy: Nie raz leciały mi łzy, gdy czytałam jego rozmowy, nie raz zapłakałam nad sobą, że nikt ze mną tak nie porozmawiał, gdy była taka potrzeba. Przez #UslyszećNaCzas pomagacie dzieciom, ale i starszym. Widząc siebie w niejednym bohaterze rozmowy, sporo przemyślałam, teraz tulę to małe, niegdyś niezrozumiane dziecko we mnie. Czas wziąć odpowiedzialność za własne życie. Jest to o wiele lepsze niż ciągłe powtarzanie: "A co, jeśli nikt cię nie kocha?". Musisz zapomnieć o swoich wymowach i samemu zdecydować, jak odnosić się zarówno do siebie, jak i do świata. "Dlaczego nikt mnie nie kocha?" Odpowiedź psychologa może być bardzo prosta. YoTQlvC. jamida166 20 lipca 2008, 15:35 Hej.! Moje pytanie zwracam do przedwszystkim (ale nie wyłącznie) dziewczyn (kobiet;p) które są samotne ( tj. nie mają tej najbliższej sercu osoby).Jak myślicie czemu jesteście samotne? Uważacie że robicie coś źle? Może myślicie że to przez wasz wygląd? A może jesteście przekonane że to jednak przez charakter?Czy w ogóle przez zupełnie coś innego.....?Ja po ostatnich rozczarowaniach zrobiłam sobie taki rachunek...Nikt mnie nie kocha bo:- przyjaźnie się z pięknymi dziewczynami na które faceci na pierwszym miejscu zwracają uwage a ja zostaje w cieniu. (oczywiście nie mam zamiaru przestac przyjaźnic się znimi tylko dlatego, ale nie powiem że boli mnie ta sytuacja.....)- jestem troche poszczelona, często robie coś szybciej niż często mówie szybciej niż myśle i w ogóle w okół mnie są często śmieszne sytuacje i może to też facetów odstrasza, tylko ja sie nie umiem jestem przy kości a moim zdaniem facet nie zechce poznac dziewczyny która nie zrobiła na nim pierwszego dobrego wrażenia (tj. spodobała mu się)W ogóle jestem tak strasznie rozżalona teraz i chciałam jakoś się wygadac...Bo właśnie chłopak który mi się okropnie podobał, a nawet coś więcej teraz pisze do jednej z moich przyjaciółek.... No to ja zeby odreagowac to rozczarowanie pojechalam na impreze gdzie był chłopak ktory mi tak tylko wpadł w oko, znaczy no miałąm ochote go poznac.... ( wiecie klin klinem). i co? poleciał na moją kolejną przyjaciółke.....Czuje się jak trędowata...Jestem naprawde podłamana.... Ciągle mi tylko powtarzają że źle wybieram, że kiedyś będzie pięknie.... Ja myśle że to g.. prawda..... Poprostu ja jestem chyba skazana na samotnośc. vita67do59 20 lipca 2008, 16:15 aaa jak mi tak strasznie samotnie bylo, to na czacie poznawalam jakichs ludzi (zeby byla jasnosc - mezczyzn :) od czasu do czasu takie znajomosci tez sa fajne, obojetnie czy to w necie czy przeniesione do realu :) znam kilka par(małżeństw), ktore tak sie poznaly i sa SZCZESLIWE, takie internetowe rozmowy tez maja swoje zalety ... jamida166 20 lipca 2008, 16:15 heh...... trudno mi wierzyc ze coś takiego się wydarzy...... Dołączył: 2007-04-07 Miasto: Bedford Liczba postów: 1682 20 lipca 2008, 16:15 kochana, mam dokładnie tak samo... dnowiecznie sama... masakra...ale zawsze jest nadzieja że coś się jeszcze poznasz kogoś fajnego na jakiejś imprezie :)? i tak masz fajnie - mnie to na żadną imprezę przed 18stką to na pewno nie puszczą... ;/ jamida166 20 lipca 2008, 16:19 ale ja pooznaje na imprezach ;/ ten ostatni też był z imprezy i widzisz co sie stało ............ to wszytsko jest do bani;/ Dołączył: 2007-04-07 Miasto: Bedford Liczba postów: 1682 20 lipca 2008, 16:22 no tak ale na każdej imprezie kogoś poznajesz i w końcu na pewno na kogoś fajnego trafisz kto się Tobą zainteresuje :):)głowa do góry! za kilka tygodni (a może dni) będziesz się śmiała że tak się tym przejmowałaś i jednocześnie cieszyła swoim facetem :Dhm... a ja? 0 imprez. 0 facetów. ;( Dołączył: 2008-01-13 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3422 20 lipca 2008, 16:28 ja tez jestem sama. czasem bardzo mi to doskwiera, a czasem nawet nie mam czasu o tym myslec. Nie uwazam ze to przez to ze cos jest ze mna nietak. Tak jak spojrze, to nawet nie mam okazji poznawac nowych ludzi. Na studiach ciagle są ci sami ludzie, na imprezy do klubow nie chodze.. na imprezach-domowkach sa ciagle ci sami ludzie.. Czesto w pubie mnie i moja kolezanke jakis koles zaczepia, ale to zawsze jakis grzmot i debil;] Starszy i brzydki. i co? czekac na cud tylko Niestety nikogo nie pociesze bo sie nie da poprostu;] Mnie tez wkurza takie cos" przyjdzie czas na to" "zjawi sie sam" jamida166 20 lipca 2008, 16:28 tylko ja mam coś takiego w sobie że przyciągam nie tych co mi się podobają, a kiedy włąsnie od miesiąca jeżdze w jedno miejsce dla chłopaka którego potrafie z tłumu wypatrzec za każdym razem to on poleciał do mojej kolezanki, ja nie moge no;/ marta19882010 20 lipca 2008, 16:56 wiem co czujesz ja czasem czuje się podobnieja odkąd rozstałam sie z moim pierwszym chłopakiem też nie moge nikogo sobie znalęż czasem mi sie wydaje że jeszcze o nim nie zapomniałam ale tylko mi się wydaje!!!!!!!!!chciałabym sie zakochac to takie fajne uczucie mieć kogoś bliskiego przy sobie Dołączył: 2008-07-07 Miasto: Kielce Liczba postów: 489 20 lipca 2008, 17:30 Ja też jestem sama, ale wydaje mi się, że to przez mój charakter...:( Jestem nieśmiała, a tak napradę znają mnie tylko najbliżsi znajomi, z którymi znam się parę lat. A w dodatku nie chodzę na imprezy, jeśi już to tylko do znajomych. Niezbyt chętnie wychodzę teraz z domu, a to przez to, że mam straszny kompleks na punkcie swojego wyglądu. Ciągle sobie tłumaczę, że jak schudnę to wtedy zacznę gdzieś wychodzic. Strasznie mnie to dobija... I nie potrafie zmienic nastawienia do własnego ciała jamida166 20 lipca 2008, 17:33 no dokładnie..... ;( On mnie już nie kocha. Tylko ta myśl, przebrana w różne inne formy pojawia się w jej głowie. Jest tak intensywna, że przyćmiewa spotykam ten scenariusz. W gabinecie. W rozmowach towarzyskich. Na grupach cały dom i dzieci są na jej głowie, a on wcale nie wyraża ochoty by się angażować w opiekę nad nimi, pomoc w domu, relację z nią?Czemu po nocach pisuje z dawną dziewczyną i chowa przed nią telefon?Wszystkie jej myśli krążą wokół niego. Często jest tak bardzo skupiona na ratowaniu związku z nim i pogonią za nim, że zapomina w ogóle o żeby zapytać siebie czy ona w ogóle chce być z tym człowiekiem. Czy ta relacja spełnia jej potrzeby? Jaka jest jej wizja związku?Zapomina, że relacja to dwie osoby, czyli ona i on. On zajmuje tak dużo przestrzeni w jej głowie, że nie ma już miejsca na się tylko to, że on mnie już nie liczy się tylko, że “on mnie już nie kocha”Każda sytuacja jest inna, ale często można znaleźć wspólne mianowniki. Spójrzmy na najczęstsze przyczyny takiej potrzebyOna tak bardzo chce, bo w domu rodzinnym jej rodzice byli dla niej emocjonalnie nieobecni. Szuka więc zapełnienia braków z przeszłości w jako dzieci, mamy w sobie deficyt miłości, prawdopodobnie całe dalsze życie będziemy starali się ten deficyt więc partnerów w nadziei, że zapełnią tę lukę. Oczekujemy podświadomie, że partner będzie z nami tak bardzo blisko, żeby zagłuszyć pustkę z dawnych wiemy jednak, że nie da się tego zrobić. Bo my tak naprawdę oczekujemy miłości bezwarunkowej, takiej jaką rodzic powinien mieć do dziecka. Taki rodzaj miłości jest niemożliwy pomiędzy dwojgiem dorosłych poczucie wartościNiskie poczucie wartości także ma zazwyczaj swoje źródło w ona ma zdrową samoocenę, a trafi na mężczyznę, który traktuje ją źle, nie interesuje się nią, to będzie w stanie to prawdopodobnie postawi granice, do których on się dostosuje, lub po prostu nie będzie zainteresowana taką jednak ma niską samoocenę, prawdopodobne jest, że będzie tkwić w relacji, która przynosi więcej cierpienia niż korzyści. Ona sama nie lubi i nie szanuje siebie, więc nie wierzy, że ktoś może nią być szczerze zainteresowany i traktować ją lepiej niż ona traktuje samą działamy w życiu tak, aby nasza rzeczywistość potwierdzała nasze nieświadome i często niekorzystne dla nas przekonania. Jeśli ona wierzy, że jest niewiele warta, to będzie wybierać partnerów, którzy to przekonanie o sobie, będą własnych potrzebOna tak bardzo chce, bo nikt jej nie nauczył, że jej potrzeby są wychowana na grzeczną dziewczynkę, która ma spełniać oczekiwania znając swoich potrzeb, nie potrafi też stawiać granic, które określają co jest dla niej ok, a czego nie znając swoich potrzeb, nie może określić, jaka relacja będzie dla niej więc związek zaczyna się tworzyć, nie zadaje sobie pytania, czy on spełnia jej potrzeby. Po prostu bierze to, co jest. Z czasem okazuje się, że ta relacja nie spełnia tych nieokreślonych TEŻ: WPŁYW RELACJI Z RODZICAMI NA NASZE PRZYSZŁE ZWIĄZKISamospełniająca się przepowiedniaW gabinecie spotkałam się też z nieco inną przychodzi i mówi, że partner jest wycofany, nie stara się, już nie kocha. No dobra. Rozmawiamy sobie, rozmawiamy. I pomiędzy wierszami słyszę:– no przyniósł mi kwiaty, ale teraz to już jedna różyczka, kiedyś to bukiety przynosił! On mnie już nie kocha!-byłam taka zmęczona, więc mąż zabrał córkę i powiedział żebym zrobiła sobie kąpiel. Teraz się obudził! Od 5 lat mu próbuję przetłumaczyć, że chce mieć czas dla siebie!-Byliśmy na spotkaniu rodzinnym i wyobraź sobie, że moja ciotka zwróciła mi uwagę, że noszę za krótką spódniczkę. Mąż na to – ma ładne nogi więc nosi! No i wiesz ta ciotka…Słucham, słucham i pojawia się we mnie takie nieśmiałe wrażenie, że ten mąż to jednak ją zdarza się tak, że partnerka podświadomie wierzy, że nie jest warta jeśli partner jej to realnie daje, to ona nie jest po prostu w stanie tego przyjąć, nie wierzy w to. Nie zauważa więc czułych gestów partnera, albo widzi je na taki stan rzeczy trwa długi czas, to partner faktycznie może zrezygnować ze starań, bo nie czuje się przyjmowany i doceniany za w tym sensie, jej przekonanie o tym, że on jej nie kocha, zaczyna się dramatycznyW psychologii mamy taki schemat zachowań, które określamy trójkątem dramatycznym (lub trójkątem Karpmana).Zazwyczaj występuje on u osób, które najogólniej rzecz biorąc, mają niezaspokojoną potrzebę akceptacji i miłości- czyli u bardzo wielu z na tym, że w relacjach funkcjonujemy w trzech rolach: ratownika, ofiary lub naszej tematyce, ona często wchodzi w relację z roli ratownika. Wierzy, że jej miłość go zmieni, że ona go uratuje od jego problemów i to sprawi, że on ją czasem może przejść do roli ofiary, kiedy widzi, że jej wysiłki i poświęcenie nie dają dla niego tak się poświęcam, a on mnie już nie kocha!Często gdy ona jest w roli ofiary, jej partner wchodzi w rolę prześladowcy. Ofiara bowiem nie może istnieć bez prześladowcy, a prześladowca bez w roli ofiary ona doświadcza frustracji, złości i pogardy w związku z zaistniałą sytuacją. Oprócz tego doświadcza także…emocjonalnych korzyści związanych z tą roli ofiary często robimy pomnik z własnego cierpienia, dowartościowujemy się tym, że tak bardzo cierpimy i się poświęcamy, często jest to związane z poczuciem dodatku stan ofiary – kogoś kto poświęci się dla innych, będzie za nich cierpiał jest dość gloryfikowany w naszej ona częściej będzie bardziej zaangażowana w niego niż on w nią. Dlaczego?W naszej kulturze kobiety, choć to się zmienia, są ciągle wychowywane do roli poświęcającej się dla innych. Z domu rodzinnego wynosimy przekonanie, że miłość to poświęcenie dla partnera, dzieci i za to otrzymamy społeczną akceptację. Przykład?Młode w ciąży, traktowana jest wyjątkowo. Jednak po porodzie to dziecko jest absolutnie najważniejsza. Ona, jej uczucia i potrzeby schodzą na drugi kobiet czuje poczucie winy, że nadal ma potrzebę czasu dla siebie, a teraz kiedy jest młodą matką, powinna wszystko oddawać dziecku, obsłużyć partnera i może wtedy dopiero pomyśleć o sobie. Choć na to zazwyczaj nie zostaje już czasu…Jak wygląda związek, w którym ona chce bardziej niż on?Zazwyczaj kobieta z problemami, niezaspokojonymi potrzebami z dzieciństwa, wybierze niedojrzałego partnera z czuła się dobrze sama ze sobą, niedojrzały partner nie byłby dla niej czasami wierzy, że jeśli poświęci dla niego wszystko, to on ją schemat może się uwidaczniać, kiedy w dzieciństwie rodzice okazywali jej uczucie, tylko wtedy, kiedy spełniała ich jej poświęcenie przez partnera może być odbierane przez partnera jako jako po prostu nieatrakcyjne. Bo poświęcając siebie dla drugiej osoby, znikamy my. A przecież to w nas partner się zakochał. Jeśli znikniemy w morzu poświęcenia, to jemu nie pozostaje już nikt do się dzieje, gdy “on już mnie nie kocha”?Z czasem jej frustracja wzrasta. Ona go chce uratować, pomóc, bo on taki biedny, ale jego zaangażowania jak nie było tak nie ma!Zaczynają się awantury, próby kontroli partnera. Tysiące telefonów do niego:Czemu nie dzwonisz, gdzie jesteś, co robisz!Dlaczego znów zostawiłeś mnie samą z tym wszystkim na głowie!Tak naprawdę jej intencją jest, żeby on ją po prostu kochał i był zaangażowany we wspólne życie. Jednak kontrola przynosi dokładnie odwrotny skutek. Sprawia, że partner chce się oddalić jeszcze bardziej, czuje się kojarzy mu się z gderaniem, awanturami, zamachem na wolność. Przestaje być atrakcyjna. Czasem zaczyna mu się kojarzyć z matką. To z kolei zabija tak im bardziej ona chce i naciska, tym bardziej on ucieka. I taka pogoń może trwać latami zostawiając ją w ogromnej samotności, frustracji i ona nie wie, że tylko ona sama może siebie uratować. I jedyne co może zrobić, aby zmienić swój los to wziąć odpowiedzialność za siebie i skupić się na sobie, zamiast na mnie już nie kocha. Jak z tego wyjść?Na najogólniejszym poziomie, rozwiązaniem sytuacji, w której ona się stara, a on jest wycofany lub wręcz wrogi, jest to, że ona nauczy się miłości do samej będzie przeniesienie uwagi z niego na nią i wzięcie odpowiedzialności za własne szczęście, zamiast szukać go w ona będzie w stanie zbudować stabilną, kochającą relację ze sobą, to naturalnie przestaną ją pociągać partnerzy, którzy są niedojrzali, emocjonalnie wycofani, mają skłonności trudna droga, bo zazwyczaj wymaga skonfrontowania się z ranami, często mającymi źródło jeszcze w nieumiejętnością dobrego traktowania samej siebie, którą wyniosła z pustką i tęsknotą za prawdziwą bliskością. Bo przeniesienie uwagi z ON na JA będzie na początku straszyło właśnie tą pustką i ogromną tego prawdopodobnie będzie się to wydawało nienaturalne. Wbrew temu, do czego będzie ją bardzo ciągnęło – skupienia się znowu na w tej drodze ogromnie pomocna będzie jaki sposób psychoterapia może pomóc jej odzyskać siebie?Psychoterapia może pomóc poprzez wsparcie profesjonalisty, który nie będzie gloryfikował ofiary w niej, a wspierał ją w odzyskaniu samej wspierał ją w odnalezieniu wewnętrznej siły, spokoju i dojrzałości. W odnalezieniu jej potrzeb, a nie tego, czego od niej kiedyś oczekiwano. W wyznaczeniu jej granic, zgodnych z jej jest to proces dłuższy niż nam się na początku wydaje. Wymagający zaangażowania i motywacji do zmiany. Ale ona, z dużym prawdopodobieństwem zechce wybrać mężczyznę, który będzie potwierdzał jej przekonanie o sobie: że może być kochana, szanowana i z zaklętego kręgu, w którym ona jest bardziej zaangażowana niż on, jest to jej problem. I tylko ona może go mnie już nie kocha, czy ona kocha siebie, na tyle by uwierzyć, że może być kochana przez partnera?Nikt nie weźmie odpowiedzialności za Twoje życie i problemy. To Twoje zadanie. Nie oddawaj go partnerowi, bo bardzo się myślisz o podjęciu psychoterapii, ale masz tysiąc pytań i wątpliwości to zajrzyj tu: Psychoterapia, czy to coś dla Ciebie? Rdz 2,18-24 / Hbr 2,9-11 / Mk 10,2-16 „Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie rozumie i nie mam dziewczyny/chłopaka”. Doświadczenie braku zrozumienia, braku wspólnoty z ludźmi i bliskich więzi, które odpowiadałyby na potrzebę bezpieczeństwa i bycia akceptowanym, nie jest wyłącznie problemem dorastających nastolatków. To doświadczenie jest udziałem wielu małżonków, księży, zakonników czy osób żyjących samotnie. Często jest źródłem poczucia nieszczęścia i bezsensu, a zawsze odbiera radość życia i nie pozwala się cieszyć Bożymi darami. Nad tym doświadczeniem pochyla się dziś Pan Bóg – bo pochylając się nad Adamem, dostrzega przecież każdego z nas – i mówi: „Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam”. Adam – jak każdy z nas – choć był otoczony całym bogactwem stworzenia, pozostawał samotny, bo nie miał z kim dzielić radości, bo nie było przy nim nikogo, kto by odpowiadał na jego wzruszenia, na jego słowa. Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam, bo został stworzony na Boży obraz i Boże podobieństwo. Bóg, którego objawia nam Pan Jezus, jest Trójcą, a istotą wewnętrznego życia Boga–Trójcy jest ciągłe wzajemne obdarowywanie się i przyjmowanie, nieustanna komunia, niczym niezakłócona jedność między Osobami przy zachowaniu ich odrębności: „to samo, co Ojciec czyni, podobnie i Syn czyni” (por. J 5,19). Na obraz takiego Boga jesteśmy stworzeni i dlatego tkwi w nas potrzeba komunii, komunikacji z innymi. Nie rozumiejąc tego, błąkamy się po świecie, ciągle niezaspokojeni. Bóg, aby odpowiedzieć na tę potrzebę, stwarza niewiastę. Jednak nie z prochu ziemi jak mężczyznę, lecz z żebra Adama. To nie znaczy, że kobieta jest lepsza czy gorsza od mężczyzny; Adam uznaje jej pełną równość, mówiąc: „ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała”, jest taka, jak ja sam. Znaczy to, że Adam – czyli każdy z nas – musi utracić coś swojego, żeby odnaleźć tego drugiego, który przyjmie, który zrozumie, który odpowie. Nie uda się spotkać z drugim, stawiając warunki, próbując ocalić coś wyłącznie dla siebie. Ta gotowość jest tu kluczowa: towarzyszka Adama nie została stworzona z palca czy kości nogi, ale z żebra wyjętego z boku, z samego centrum ciała, z miejsca chronionego przez nas w chwili zagrożenia przez złożenie ramion. Rozłożyć ramiona to znaczy zaryzykować, pozbawić się ochrony, być gotowym na przyjęcie drugiego człowieka, na oddanie swojej niezależności, ale także na przyjęcie ciosu, przed którym nie będzie można się obronić. Do tego potrzebna jest odwaga. Daje ją Ten, który zaryzykował najpełniej, który rozłożył swoje ramiona najszerzej – nowy Adam – Jezus Chrystus. Janusz Kaczmarek OP dominikanin, kierownik Centralnego Katalogu Bibliotecznego, członek Komisji Bibliotecznej, mieszka w Krakowie. Był dyrektorem Biblioteki Kolegium Filozoficzno-Teologicznego oo. Dominikanów w Krakowie. Jest inicjatorem zast... Home Miłość i RelacjeMiłość i Zakochanie zapytał(a) o 16:48 Czemu nikt mnie nie kocha? Nikt mnie nie kocha. A ja tylko chce, żeby mnie przytulił, pocałował...Każdy na kim mi zależy mnie rani...Robi nadzieje, a potem odchodzi...Jedyną żeczą która mi pozostaje jest żyletka...Nigdy o nic nie pyta, zawsze rozumie... Odpowiedzi Mimizu odpowiedział(a) o 16:50 Zawsze ja mogę cię przytulić ;3 DCCC=800 odpowiedział(a) o 16:50 dlaczego tak mówisz ? chcesz porozmawiać ? myślę że Ci mogę pomóc Kicio ;* odpowiedział(a) o 17:07 Nie przejmuj się takie jest już się, nie przejmuj się co dalej i uwierz mi nie oglądaj sie na miłość sama przyjdzie. :) Uważasz, że ktoś się myli? lub